Siergiej Gładun, 1944 r.

Od połowy września 1944 r. miejscowości położone nad Wisłą znalazły się na linii frontu. Mieszkańcy Burakowa i Łomianek, którym zniszczone zostały domostwa decydowali się na opuszczenie swoich gospodarstw. Wśród uciekinierów była też Józefa Siwińska, wdowa, która wraz z czterema synami i dwiema córkami, postanowiła opuścić swój rozbity dom na rogu Wiślanej i Rolniczej. Zabrali ciepłe ubrania, buty, pościel, garnki i trochę żywności i ruszyli w kierunku puszczy. Postanowili udać się do Sierakowa do gajówki Gutowskiego. Sama gajówka była spalona przez Niemców w odwecie za pomaganie powstańcom. Zachowała się mocna, betonowa piwnica, w której znaleźli schronienie uciekinierzy z Warszawy i miejscowi. Gajowy przyjął całą rodzinę Siwińskich do zatłoczonej piwnicy gdzie spędzili pierwszą noc. Nazajutrz trzeba było głodne dzieci nakarmić. Gorącą strawę można było ugotować w prowizorycznej kuchni mieszczącej się w komórce na podwórzu. Dzieci nazbierały grzybów na zupę. Następnie najstarszy syn Heniek poszedł do lasu po drewno do kuchni. Znalazł niewiele. W pewnym momencie usłyszał jęk. Poszedł w tym kierunku. W zagajniku leżał młody sowiecki lotnik oplątany w liny, a materiał spadochronu był zaczepiony o sosny. Błagał o pomoc. Był ranny. Heniek pobiegł do gajówki. Na pomoc rannemu pospieszył stary Bajan mieszkaniec Sierakowa, młodszy syn Mietek i matka, która znała rosyjski. Ranny powiedział, że nazywa się Siergiej Gładun, pochodzi z Moskwy ma 24 lata, został zestrzelony gdy już po raz 15-ty leciał ze zrzutami dla powstańców na Żoliborzu. Zabrano rannego i staranie zatarto wszelkie ślady w lesie. Przyniesiono do gajówki.

Uciekinierzy z Warszawy zareagowali strachem. Gajowy Gutowski ułożył rannego w piwnicy. Józefa Siwińska starannie opatrzyła mu ranę. Nazajutrz bracia poszli na poszukiwanie miejsca na ziemiankę, w której cała rodzina miała spędzić resztę zimy. W zboczu pobliskiej góry wykopali szeroki tunel, którego ściany obito okrąglakami z sosen podobnie jak podłogę. Pod ścianą zbita została prycza na 7 osób. Heniek zdobył kafle, glinę i ulepił jedno płytową kuchnię. Ziemiankę zamknął starymi drzwiami. Obok wykopał połączoną korytarzem drugą ziemiankę, która stanowiła kryjówkę lotnika. W lesie nie brakowało opału ani zwierzyny. W zaopatrzeniu wdowy z sześciorgiem dzieci pomagali miejscowi, a szczególnie gajowy Gutowski i jego dobra żona oraz stary Bajan. Ludzie podziwiali samotną wdowę, która przyjęła i troskliwie pielęgnowała rannego. Młody lotnik którego nazwano Mirkiem, powoli dochodził do zdrowia. Pani Józefa troszczyła się o Siergieja -Mirka jak o własnego syna bo był on rówieśnikiem Heńka. Młody lotnik jak wszyscy w ziemiance marzył o wolności i powrocie do rodzinnego domu. Stary Bajan dobrze przewidział, że jak zamarznie Wisła wejdą do Warszawy Rosjanie. Nadsłuchiwał odgłosów sowieckich czołgów i armat aż pamiętnego dnia radziecki czołg zjawił się na drodze do gajówki. Żołnierze zauważyli dym z rury w ziemiance. Zatrzymali się, myśleli, że tam ukrywają się Niemcy. Padł rozkaz ostrzelania góry z ziemianką granatnikami. Usłyszał go Bajan i przerażony zaczął machać rękami pokazując na niebo i wrzeszczeć ” nie strzelajcie tu wasz lotnik!”. Dowódca odwołał rozkaz, a z ziemianki zaczęli wychodzić jej mieszkańcy z rosyjskim lotnikiem Siergiejem na czele. Żołnierze byli zaskoczeni. Siergiej – Mirek opowiedział im jak został uratowany i cztery miesiące ukrywany, jak życie zawdzięcza wielkiej odwadze pani Józefy, która była dla niego jak matka. Sowieccy żołnierze zabrali Siergieja w dalszą drogę na Berlin. Na pożegnanie Siergiej całował panią Józefę po rękach, całował chłopców, Tereskę i Basię rodzeństwo z którym spędził razem trudne zimne wojenne miesiące. Żołnierze z czołgu zasalutowali, a dowódca z wielkim szacunkiem uścisnął rękę wdowy. Odpłacił się po żołniersku ofiarowując konserwy i ciemny razowy chleb.

Siergiej szczęśliwie przeżył wojnę i po wyjściu z wojska zamieszkał w Moskwie. Po kilku latach wywiązała się korespondencja między nim a najstarszym bratem Mietkiem.

Bohaterski czyn Józefy Siwińskiej doceniony został przez władze Związku Radzieckiego. Najwyższa Rada przyznała jej .order Wojny Światowej. Uroczystość wręczenia odznaczenia, na której był obecny ambasador Aristow odbyła się w Łomiankach w pomieszczeniach fabryki POLMO w 1965 r. Dwa lata później pani Józefa odwiedziła Siergieja w Moskwie.

Pola Urbaniak