Niedawno Gazeta Łomiankowska opisywała uroki Uroczyska Młociny, jak teraz nazywa się założony przed I wojną park miejski w Młocinach. Park zaprojektowany przez naczelnego ogrodnika Warszawy inż. Stanisława Rutkowskiego, założony w latach 1911 -1921, jest wyjątkowo piękny i bardzo mało znany nie tylko warszawiakom, ale również mieszkańcom Łomianek. Główna aleja parkowa zaprojektowana w formie charakterystycznego precla świetnie nadaje do jazdy na rowerze i pieszych spacerów. Jej odcinek wzdłuż wału wiślanego prowadzi po linii dawnej drogi łączącej niegdyś folwark i wieś Młociny z Burakowem.

Ja, chodząc po alejkach parku, szukam śladów małego obiektu przemysłowego, który zlokalizowany był gdzieś w pobliżu kanałku płynącego przez lasek. Ze starych akt wynika bowiem, że mieściła się tu topialnia łoju zwana potocznie szmelcą. Ten, prawdopodobnie dość smrodliwy zakładzik (dlatego schowany w lesie z dala od zabudowań zarówno Burakowa, jak i Młocin) wytapiał łój, surowiec niezbędny do produkcji mydła i najtańszych, pospolitych świec.

W dobrach młocińskich działała przed 1845 r. tzw. stara szmelca, zlokalizowana w lesie po lewej stronie szosy, gdzie dzisiaj jest park Nowa Warszawa. Jej likwidacja związana była z początkami…. telekomunikacji. Albowiem w 1845 r. właściciel dóbr Ludwik Poths odstąpił Zarządowi Zachodniemu Inżynierskiemu na użytek telegrafu „mającego się zaprowadzić” między Warszawą a Nowogieorgiewskiem (dawna nazwa twierdzy Modlin) przestrzeń gruntu szerokości 30 sążni rosyjskich (ok. 50 m). W kontrakcie było wyjaśnienie, że przez „przestrzeń” rozumie się „samo tylko prawo widoku do wykonywania ruchów telegraficznych”. Grunt pozostawał własnością Pothsa, musiał on natomiast w tym pasie wyrąbać las i rozebrać stojące budynki. Na drodze tej linii telegraficznej stała folwarczna stodoła i dwa budynki szmelcy.

Gdzie następnie przeniesiono produkcję łoju, dokładnie nie wiadomo. Był on niezbędny jako podstawowy składnik pospolitych, najtańszych świec i prawdopodobnie główna produkcja tej topialni szła na potrzeby dworu i miejscowej ludności.

Lokalizacja szmelcy na planie z 1862 r.

Szmelca w Lasku Młocińskim produkowała na rynek warszawski, który zaopatrywał w świece i mydła Warszawę i okolice. W połowie XIX w. produkcja tych wyrobów odbywała się też w samej Warszawie. Oprócz najtańszych świec łojowych wyrabiano też woskowe i od lat 40. XIX w. świece stearynowe. W połowie wieku największymi producentami byli przemysłowcy przybyli do Polski z Niemiec: Wilhelm Adolph, którego wytwórnia mieściła się przy ul. Świętokrzyskiej (na odcinku między ul. Mazowiecką i Jasną) oraz Wilhelm Liedtke i jego następca Karol Roesler prowadzący fabrykę na ul. Chłodnej 31 Karol Scholtze przeniósł fabrykę z miasta do wsi Szopy Niemieckie (obecny Ksawerów na Mokotowie).

Trzej pierwsi panowie nie zatruwali miasta produkcją łoju, a zadbali o tanią dostawę surowca, zakładając własną szmelcę na dzierżawionym gruncie w lesie młocińskim.

Pierwszy akt dzierżawy został podpisany w 1852 r. przez czterech „mydlarzy i obywateli”: Wilhelma Liedtke, Karola Henneberga, Wilhelma Adolfa (Adolpha) i Hertla Aquilino po zapłaceniu „wkupnego” w wysokości 450 rubli srebrem. Na lat 20 wydzierżawili oni „1 morgę gruntu w lesie, po prawej stronie szosy jadąc z Warszawy ku Łomiankom, przy rowie od Błota Łużańskiego zwanego ku Wiśle idącym, w celu wystawienia na tym gruncie jednej topialni łoju z zabudowaniami i apparatami do fachu mydlarskiego potrzebnymi”. Suma rocznej dzierżawy wynosiła 90 rs. Akt dzierżawy składał się z 12 artykułów, których lektura zwiększa naszą wiedzę o zasadach gospodarowania w dobrach młocińskich. Art. 2 wskazuje lokalizację: „zabudowania zakładu tej topialni nie mogą się znajdować bliżej jak w odległości 300 łokci (ok. 200 m) od szosy” i mogła prowadzić do niej od szosy tylko jedna droga. W art. 4 ustalono zasady korzystania z komunikacji drogą wodną: „Brzegów i lądu burakowskiego od strony Wisły pomiędzy szluzą a karczmą Burakowską wolno będzie używać właścicielom topialni do spławiania drzewa i innych materiałów do ruchu fabryki potrzebnymi być mogących, jako też w razie potrzeby do wysyłki wyprodukowanego towaru wodą w strony dalsze”. Art. 5 chronił przed konkurencją: „Nie wolno będzie właścicielom fabryki robić trunków, prowadzić propinacji. Potrzebne dla ludzi fabrycznych trunki jedynie tylko z karczem do dóbr Młocin należących zakupywać obowiązują się, a to po cenach zwykle praktykowanych, pod przepadkiem znalezionych trunków i zapłaceniu tytułem kary trzy razy tyle więcej ile wartość trunków zabranych”. Kolejne artykuły zabezpieczały mienie dominium młocińskiego: „Tak właścicielom topialni jako też ludziom fabrycznym nie wolno jest polować w lesie lub na gruntach do dóbr należących, a to pod utratą psa i fuzji”. W art. 7 zastrzegano „aby przez ludzi fabrycznych żadna szkoda w lesie ani też defraudacja drzewna nie miała miejsca, albowiem za takowe właściciele fabryki odpowiadać będą obowiązani”.

Dzierżawców żaden paragraf nie chronił od konkurencji, gdyż w art. 10 właściciel dóbr zastrzegł sobie prawo „innym osobom wypuszczać grunta na podobne fabryki”.

Szmelca w lesie młocińskim istniała prawdopodobnie przez 40 lat. W listopadzie 1872 r. podpisany został prawie identycznie brzmiący akt dzierżawy ziemi na kolejne 20 lat. Dzierżawcami byli „mydlarze” Karol Roesler i Wilhelm Adolf oraz Karol Henneberg zamieszkały w Wawrzyszewie oraz kupiec Karol Aquilino, być może syn Hertla podpisanego pod poprzednią umową. Czy po wygaśnięciu umowy w 1892 r. podpisano następną – nie wiemy. Prawdopodobnie nie. W 1907 r. las pomiędzy Wisłą a szosą zakroczymską został sprzedany Magistratowi miasta Warszawy na leśny park miejski.

Ewa Pustoła-Kozłowska

Nasze Łomianki 7(29) 2003