O Profesorze Stanisławie Brzósko, jednym z najbardziej wyróżniających się mieszkańców Łomianek wspomina jego wnuk – także Stanisław Brzósko:

 

stanislaw-brzosko-w-gabinecie_fot-ze-zbiorow-rodzinystanislaw-brzosko-przy-ulach_fot-ze-zbiorow-rodziny

 

Stanisław Brzósko urodził się 10 czerwca 1874 r w Zamołodyczach w powiecie Włodawa w rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych, w której zawsze żywa była pamięć o Jego stryju – księdzu generale Stanisławie Brzósce, dowódcy ostatniego oddziału zbrojnego powstania styczniowego na Podlasiu. Zdjęcie księdza Brzóski, jedyny zachowany wizerunek straconego w Sokołowie Podlaskim powstańca, wydobyte z archiwów carskiej ochrany, wisiało zawsze nad biurkiem w Jego gabinecie, a podczas wojennych zawieruch było najpilniej strzeżoną pamiątką rodzinną.

Trudne warunki materialne zubożałej rodziny sprawiły, że już jako kilkunastoletni chłopiec musiał przerwać naukę w szkole średniej w Chełmie Lubelskim i podjął pracę zawodową, odbywając jednocześnie praktykę rolniczo pszczelarską u prof. Edmunda Jankowskiego. Kolejnym etapem zawodowej edukacji była praktyka w warszawskim Ogrodzie Botanicznym i dwuletnie kursy pszczelniczo-ogrodnicze w Warszawie. Po ich ukończeniu, w 1898 roku, Stanisław Brzósko rozpoczął pracę jako objazdowy ogrodnik na Lubelszczyźnie, zakładając i prowadząc przypałacowe parki, ogrody, palmiarnie. Jego pasją stało się jednak pszczelarstwo, któremu poświęcał każdą wolną chwilę.

W 1901 roku na młodego jeszcze wówczas pszczelarza zwrócił uwagę znany działacz ludowy Maksymilian Malinowski, proponując objęcie stanowiska nauczyciela pszczelnictwa i ogrodnictwa w powstającej wówczas pierwszej szkole rolniczej w Pszczelinie koło Brwinowa. Praca pedagogiczna stała się od tego czasu Jego drugą pasją życiową – spędził w szkole 11 lat, pełniąc przez trzy lata funkcję jej dyrektora. Już w 1904 roku ukazała się pierwsza Jego książka „Praktyczne pszczelnictwo”, która wielokrotnie wznawiana i uzupełniana, przez ponad 50 lat była cenionym poradnikiem zarówno dla amatorów jak i dla zawodowych pszczelarzy. Ostatnie, 15 wydanie ukazało się w 1956 roku, książka przetłumaczona została na kilkanaście języków. W 1912 roku wydzierżawił trzywłókowy folwark w Kępinie w pobliżu Rawy Mazowieckiej i w krótkim czasie przekształcił go we wzorowe gospodarstwo ogrodniczo-pszczelarskie, będące jednocześnie ośrodkiem praktyk dla uczącej się ogrodnictwa młodzieży wiejskiej. W ciągu kilku lat wykształcił tam w dwóch zawodach, które uważał za zespolone ze sobą, sporą grupę podopiecznych.

Pionierska żyłka skłoniła go do podjęcia kolejnego wyzwania. W 1918 roku zakupił kilkadziesiąt hektarów gruntu w Łomiankach, które nazwano „Kolonia Pszczółki”, wybudował istniejący do dziś przy dzisiejszej ulicy Agawy dom i związał się z tym miejscem już do końca życia. W ciągu kilku lat kolonia zamieniła się w kwitnące gospodarstwo ogrodnicze z dużą pasieką, która – wyposażona w specjalnie skonstruowane ule umożliwiające obserwowanie życia pszczelich rojów – była jednocześnie miejscem pracy naukowej. Prowadząc gospodarstwo, które będąc nowością w okolicy stało się wzorem dla licznych sąsiadów, nie zaniechał działalności pedagogicznej. Kontynuował, rozpoczętą już w 1902 roku, pracę wykładowcy na stałych kursach Towarzystwa Pszczelniczo-Ogrodniczego w Warszawie, wyjeżdżał z wykładami na kursy w całym kraju, przez pięć lat (1920-1925) pracował w Ministerstwie Rolnictwa jako ekspert od spraw pszczelarstwa, dojeżdżając do pracy z Łomianek. Redagował i wydawał periodyki pszczelarskie, pisał książki, był jednym z założycieli i przez kilka lat przewodniczącym Związku Towarzystw Pszczelniczych, a w latach 1925-1927 prezesem Wszechsłowiańskiego Związku Pszczelarzy. Od 1930 do 1938 roku był stałym wykładowcą w warszawskiej Szkole Pomologicznej.

Mocno związany z Łomiankami, zorganizował tu w okresie międzywojennym kółko rolnicze i tak zwaną spółkę maszynową, a w Warszawie założył jedną z pierwszych spółdzielni pszczelarskich. Wspierał miejscową parafie katolicką, przekazał jej 5,5 tys. metrów gruntu , przy obecnej ul. Warszawskiej, pod budowę kościoła pod wezwaniem św. Małgorzaty (tak zwany stary kościół, wyburzony w 2003 r.), który zastąpił zniszczoną przez żywioł  drewnianą świątynię w Kiełpinie. Wszystko to łączył z pracą w pasiece, sadzie, szkółkach drzew owocowych i róż, które zawsze były ozdobą przydomowego ogrodu. Własnoręcznie posadził wokół domu kilkadziesiąt drzew rzadkich gatunków, w tym drzewo oliwne, które w latach osiemdziesiątych uważane było za największy okaz tego gatunku w Polsce.

Osobowość Stanisława Brzósko, nauczyciela, wykładowcy, autora podręczników, a jednocześnie praktyka, który codziennie obchodził lub objeżdżał bryczką teren gospodarstwa, doglądając prac, przekazując uwagi praktykującym w łomiankowskiej „Kolonii Pszczółki” młodym ludziom, wywarła duży wpływ na rozwój kultury rolnej w okolicy. Sąsiedzi uczyli się od niego zakładania i prowadzenia sadów. W Łomiankach powstały pasieki, szkółki roślin ozdobnych i drzew owocowych. Miejscowi rolnicy uczyli się od Profesora nowoczesnych metod uprawy, korzystania z maszyn i urządzeń. Był autorytetem nie tylko w sprawach ogrodnictwa i pszczelarstwa. Podczas drugiej wojny światowej w niewielkim sklepiku pszczelarskim w Warszawie zbierali się Jego przyjaciele i wychowankowie i na zapleczu dzielili się informacjami z radiowego nasłuchu. Jednym ze źródeł najnowszych wieści był inny mieszkaniec Łomianek, chemik i zapalony pszczelarz, prof. Segeert, który miał w domu przemyślnie ukryty odbiornik radiowy.

Po zakończeniu drugiej wojny światowej wybrany został przewodniczącym gminnej Rady Narodowej w Młocinach. Entuzjazm, z jakim mieszkańcy Łomianek przystąpili do likwidowania zniszczeń wojennych szybko przygasł w obliczu sporów w sprawie przydziału gruntów opuszczonych przez osoby, które kolaborowały z okupantem, obowiązkowych kontyngentów i coraz silniejszych nacisków politycznych na gminny samorząd. Krótkie, lecz bardzo wymowne, zapiski w prowadzonym przez Profesora dzienniku z tych lat dają obraz codziennego życia Łomianek w tym okresie, a jednocześnie określają Jego stosunek do powojennej rzeczywistości. Wkrótce wycofał się ze swych funkcji w Radzie, coraz bardziej uległej i uzależnionej od władz administracyjnych. Zrezygnował z udziału w życiu publicznym, a wiarygodnym źródłem wiadomości o Polsce i świecie stały się dla Niego audycje Wolnej Europy i Głosu Ameryki, których regularnie słuchał o świcie.

Ostatnie kilkanaście lat życia spędził w swym domu w Łomiankach, prowadząc nadal gospodarstwo, podupadające w zmienionych, nieprzychylnych prywatnej własności realiach. Stopniowo sprzedawał kolejne działki z dawnej Kolonii Pszczółki, aby zapewnić utrzymanie rodzinie i móc opłacić sezonowych pracowników. Do ostatnich dni pozostał jednak aktywny, jeszcze miesiąc przed śmiercią gościł u siebie kilkudziesięcioosobową grupę młodzieży ze szkoły rolniczej w Pszczelej Woli. Blisko dziewięćdziesięcioletni, schorowany Profesor odzyskał jakby na kilka godzin spotkania siły i zapał pedagoga. Zmarł niespełna miesiąc później, 12 lipca 1963 roku. Na Jego pogrzebie, 15 lipca tego roku, obok przyjaciół i licznego grona uczniów z całej Polski, była też delegacja młodzieży z Pszczelej Woli.

Krótka historia długiego życia Profesora przybliża Jego osiągnięcia w pracy – zawodowej, pedagogicznej, społecznej, ale nie oddaje w pełni osobowości tego niezwykłego człowieka. Miał bowiem charakter pioniera, podejmującego coraz to nowe wyzwania i oddającego się nim całkowicie, a jednocześnie ogromną cierpliwość, która sprawiała, że posiadł rzadką umiejętność wysłuchiwania innych. Ta cierpliwość i pokora wobec Natury sprawiała, że nigdy się nie poddawał. Przez kilkadziesiąt lat gospodarowania w Łomiankach kilkakrotnie jego ukochane Pszczółki ciężko doświadczył los. Ostre zimy cztery razy doszczętnie niszczyły wypielęgnowany sad, wojna dwukrotnie rujnowała niemal cały Jego dorobek. Przeżywał te klęski bardzo mocno i boleśnie, ale w milczeniu. Nigdy nie narzekał i nie załamywał rąk, lecz rozpoczynał odbudowę, nie bacząc na to, czy doczeka owoców z posadzonych kolejny raz drzew. Przyjmował po prostu życie jakim jest, nigdy nie tracąc do końca wiary w ludzi.

 

dom-rodziny-brzosko-widok-od-szczytu_fot-tomasz-sienickidom-rodziny-brzosko-widok-od-wejscia_fot-tomasz-sienickiplyta-nagrobna-na-cmentarzu-w-kielpinie-stanislaw-brzosko_fot-tomasz-sienicki

 

Stanisław Brzósko i jego żona Czesława pochowani są na cmentarzu parafialnym w Kiełpinie