Przed II wojną mieszkańcami Łomianek zostali Maria i Marian Egierszdorffowie.

Należeli do elity przedwojennych Łomianek. Byli to ludzie niezwykle skromni, gościnni i pełni poświęcenia dla dobra rodziny i ojczyzny.

 

marian-egierszdorff_-fot-ze-zbiorow-prywatnychmaria-egierszdorff_-fot-ze-zbiorow-prywatnych  dom-egierszdorffow_-fot-ze-zbiorow-prywatnych

 

Marian Egierszdorff (1884–1966) był farmaceutą, pracował w zakładach farmaceutycznych Mgr Klawe na Karolkowej w Warszawie, a podczas okupacji działał w konspiracji na terenie zgromadzenia sióstr Franciszkanek w Laskach. Po wojnie, przez jakiś czas, był też kierownikiem apteki przy szpitalu w Dziekanowie Leśnym. Jego żona Maria Egierszdorff (1901–1979) była córką malarza Alfonsa Dunin-Borkowskiego, ucznia Jana Matejki. Maria ukończyła kursy malarstwa w Paryżu. Niewiele pozostawiła po sobie prac. Wiemy, że w okresie międzywojennym ilustrowała pismo dla dzieci „Płomyczek”. Jej prace zdobiły też nowy kościół w Łomiankach.

Spod jej pędzla wyszły dwa obrazy, które umieszczano w ołtarzu głównym od wielkiego piątku do niedzieli Wielkanocnej. Pierwszy przedstawiał skaliste wzgórze zwane Czaszka, czyli Golgotę, na tle krajobrazu Jerozolimy. Wzrok przyciągały trzy krzyże na szczycie wzgórza, grozę potęgowały ciemne skłębione chmury.

Gdy parafianie przychodzili do kościoła na rezurekcję w głównej wnęce ołtarzowej wisiało już wielkie płótno przedstawiające Chrystusa Zmartwychwstałego. Postać Zbawiciela w białym zsuniętym z ramion płaszczu, ukazana została w pozycji stojącej z lewą ręką wzniesioną do góry w geście błogosławieństwa; z prawą trzymającą białą chorągiew z czerwonym krzyżem – symbol zwycięstwa. Obrazy te gdzieś przepadły, a szkoda bo były jedyną pamiątką po mieszkającej w Łomiankach malarce.

Małżeństwo Egierszdorffów  mieszkało w parterowym, stojącym do dziś, domu przy ul. Majowej 8. Przez całą wojnę ich gościnny dom pełen był pozbawionych dachu nad głową członków rodziny Dunin-Borkowskich. Oprócz teściowej Heleny Egierszdorff mieszkała tu bratowa Janina z synkiem Janem Kantym późniejszym wybitnym fizykiem, autorem licznych opracowań naukowych i książek. (wszyscy pochowani na cmentarzu parafialnym w Kiełpinie)

W domu na Majowej podczas wojny mieszkało też małżeństwo Hanna i Henryk Trzcińscy, którzy pomagali w gospodarstwie i ogrodzie. Jeden pokój wynajęty był Stefanowi Bulaszewskiemu, zakochanemu w pięknej, 18-letniej Marysi Justmanównie, którą namówił, aby nie poddała się obowiązkowi przesiedlenia do getta. Postanowił ukrywać dziewczynę. Początkowo trzymał ją w letnim domku na Prochowni w rejonie obecnej ul. Olszynowej. Widocznie kryjówka nie była dostatecznie bezpieczna gdyż przeniósł swoją podopieczną w nowe miejsce na ulicę Majową. Stefan, za zgodą właścicieli, pod podłogą wynajmowanego pokoju wykopał małą piwniczkę, która stała się schowkiem dla ukrywanej Marysi. Spędzała tam dnie, wychodziła na wolność tylko nocami. O przechowywanej osobie, która stanowiła ogromne zagrożenie dla życia całej rodziny wiedzieli tylko gospodarze. Życie państwa Egierszdorffów było obciążone świadomością tragicznych represji w razie odnalezienia przez Niemców ukrywającej się Żydówki. Inni mieszkańcy tego domu o tym, że mieszkali „na bombie” dowiedzieli się dopiero po wojnie od państwa Trzcińskich. Marysia przeżyła wojnę i została żoną Stefana.

Stefan Bulaszewski, to obok Bolesława Kajszczaka, drugi mieszkaniec Łomianek, który za swoją bohaterską postawę został po wojnie uhonorowany przez Instytut Yad Vashem, medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”.

Medal taki z pewnością powinni otrzymać Maria i Marian Egierszdorffowie, lecz ci niezwykle skromni ludzie nigdy o niego nie zabiegali.

 

nagrobek-na-cmentarzu-w-kielpinie_marian-i-maria-egierszdorffowie_fot-tomasz-sienickinagrobek-na-cmentarzu-w-kielpinie_helena-egierszdorff_fot-tomasz-sienicki