Henryk Jezierski

Z Łomiankami wiążą się także tradycje przemysłowe, krajobraz miejscowy ożywiały obiekty przemysłu rolno-spożywczego, takie jak wiatraki, młyny i gorzelnia. W XX w. Łomianki jak większość podwarszawskich miejscowości stały się miejscem lokowania większych zakładów przemysłowych.

Największym była garbarnia braci Raabe. W 1938 r. wyrosły przy głównej szosie między Prochownią a Łomiankami (obecna ul. Warszawska) obiekty przemysłu metalowego należące do „Zakładów Mechanicznych Dołęgowski i Jezierski”.

Firma ta pojawiła się w Rejestrze Handlowym w sierpniu 1934 r. Po czterech latach działalności w pierwszej siedzibie przy ul. Ogrodowej 13 w Warszawie, fabryka zakupiła rozległy teren we wsi Buraków Mały i rozpoczęła wznoszenie murowanej hali fabrycznej i budynku-biurowego oraz wyposażanie w maszyny, narzędzia i materiały. Produkowano akcesoria samochodowe, elementy dla lotnictwa, konstrukcje żelazne.

Okres rozwoju zakładu, który realizował zamówienia zagraniczne i krajowe, przerwał wybuch II wojny światowej. Współwłaściciele zakładu w styczniu 1942 r. odmówili produkcji dla niemieckiego przemysłu wojennego. Fabryka została przejęta przez okupanta. Część maszyn sprzedano, resztę wywieziono. Hale fabryczne Niemcy wykorzystywali do różnych celów, m. in. była tam piekarnia dla wojska.

Henryk Jezierski w odbudowywanej fabryce, 1945 r.

Henryk Jezierski wywieziony po powstaniu z Warszawy, po ucieczce z transportu, 13 lutego powrócił do swych zrujnowanych fabryk na Ogrodowej i w Łomiankach. Postanowił odbudować zakłady. Decyzję podjął sam, gdyż wspólnik Wacław Dołęgowski 10 lutego 1945 r. zmarł w obozie niemieckim w Gross-Rosen. Atmosferę odbudowy opisała córka Henryka Jezierskiego pani Krystyna Nowacka w następujących słowach: „13 marca zaczyna się remont i porządkowanie fabryki. Pracuje przy tym 5 osób. Naprawiają okna, drzwi, dachy i wszystko co wymagało remontu. […] Zakład zatrudnia więcej pracowników, zaczyna produkować resory wszystkich typów samochodów osobowych i ciężarowych, które w tamtych czasach poruszały się po polskich drogach. Dla Miejskich Zakładów Komunikacyjnych produkuje resory tramwajowe i autobusowe. Dla innych firm sprężyny do motocykli i wind kopalnianych, łyżki do opon.[…j Firma staje się znana i renomowana”. Wśród wymienionych pracowników są nazwiska mieszkańców Burakowa i Łomianek: A. Ludwig, J. Górska, Stefański, E. i R. Mamaj, K. Żółtek, ojciec i syn Wysokińscy, Laskowski, Zaraś, Bogdański, Zawitaj i inni, „Mój ojciec był szefem wymagającym – pisze pani Krystyna Nowacka – ale wrażliwym na sprawy ludzi z którymi pracował. Stosunki z załogą były bardzo życzliwe, może dlatego, że czasy były trudne i ludzie chętnie wzajemnie sobie pomagali, a może dlatego, że pracownicy widzieli jak bardzo szef starał się o nowe zamówienia i jak korzystnie potrafił sprzedać wyprodukowany towar. Zawsze był otwarty na nowe pomysły i rozwiązania, bardzo trudne w czasach kiedy wszystko było reglamentowane, ograniczone, niedostępne”.

W 1947 r. rozpoczęto postępowanie nacjonalizacyjne, które stało się przyczyną przedwczesnej śmierci Henryka Jezierskiego, który zmarł 1 lutego 1948 r. na zawał serca. „Miałam 25 lat – wspomina pani Nowacka – kiedy z wielkim wahaniem podjęłam się kierowania zakładem. W tych czasach i okolicznościach była to decyzja bardzo trudna z uwagi na toczący się proces nacjonalizacyjny. Liczne komisje, lustracje, rzeczoznawcy, rozprawy itp. zajęcia komplikowały dodatkowo sytuację po śmierci szefa. Kiedy po raz pierwszy stanęłam przed załogą i przedstawiłam się jako jego następca, dostrzegłam w oczach tych ludzi zdumienie, wątpliwość i niepokój o utratę pracy. Jednak po kilku tygodniach wspólnej działalności, kiedy zamówienia nie zmniejszały się i wypłaty były płacone w terminie, tak jak to było dotychczas, uwierzyli – i bardzo byli pomocni. Często brakowało pieniędzy na wypłatę, bo różne firmy państwowe i prywatne wiedząc, że fabryka będzie upaństwowiona, płaciły za wykonanie roboty z dużym opóźnieniem, albo nie płaciły wcale. Byłam zmuszona zdobywać te pieniądze w ostatniej chwili przed wypłatą, często pożyczając od zaprzyjaźnionych ludzi i firm. „Pieniądze na wypłatę muszą być” – to była żelazna zasada mojego ojca, przeze mnie również do końca zachowana”. Krystyna Nowacka zarządzała fabryką do upaństwowienia w marcu 1950 r.

Pierwsi klienci i robotnicy fabryki, 1945 r.

Po połączeniu „resorówki” (jak potocznie nazywano Zakłady Mechaniczne) z drugą fabryką „aluminiówką” położoną po przeciwnej stronie ulicy Warszawskiej, utworzone zostały Zakłady Elektrotechniki Precyzyjnej działające do 1965 r., kiedy to przekształcono je w przedsiębiorstwo pod nazwą Fabryka Wyrobów z Proszków Spiekanych POLMO.

Warto dodać, że żona Henryka Jezierskiego -Janina, od 1954 r. pracowała w upaństwowionej fabryce jako … kierowniczka stołówki pracowniczej. Stołówka ta cieszyła się bardzo dobrą opinią, a pani Janina na tym stanowisku przepracowała 17 lat. Po przejściu na emeryturę była wieloletnią przewodniczącą Koła Seniorów.

Wśród budynków należących dziś do Fabryki POLMO, w części zakładu położonej po wschodniej stronie ul. Warszawskiej, stoją jeszcze nieco rozbudowane hale i budynki pamiętające przedwojenne czasy. Na jednym z nich w grudniu ubiegłego roku z inicjatywy pani Krystyny Nowackiej umieszczona została tablica upamiętniająca założyciela Zakładów Mechanicznych – Henryka Jezierskiego.

Ewa Pustoła-Kozłowska

Nasze Łomianki, 1(22)2003