Niemal każda działalność człowieka, czy będzie to budowa domu, uprawa roli, wytwórczość czy chowanie zmarłych, pozostawia trwały ślad w ziemi nawet wówczas, gdy sprawcy tego „śladu” zmarli, a ich potomkowie przenieśli się w inne miejsce. Badaniem takich śladów zajmują się archeolodzy, którzy rozpoznają, lokalizują, następnie ustalają granice dawnego osadnictwa, w końcu określają czas i pochodzenie ludu, który te ślady pozostawił. Od ćwierć wieku sporządzana jest w Polsce mapa takich śladów, a każdy jej wycinek to oznaczony osobnym numerem, prostokątny teren o powierzchni ok. 30 km2. Taki właśnie prostokąt oznaczony numerem 54-65 obejmuje tereny Łomianek, Kiełpina, Dąbrowy i Dziekanowa Polskiego. Niemal 1/3 tego terenu zajmuje Wisła tworząca tuk okalający Kępę Kiełpińską i prawy brzeg rzeki z Kępą Tarchomińską. Dlatego obszar wspomnianych miejscowości, na lewym brzegu Wisły, zajmuje nie więcej niż 16 km2, ale znaleziono na nim aż 70 (!) miejsc będących śladami działania człowieka w starożytności i średniowieczu. Co ciekawe, występują one intensywnie tylko w paśmie od Łomianek do Dziekanowa Polskiego, na obszarze szerokości jednego kilometra. Łatwo to wytłumaczyć, gdyż krawędź południową tego osadnictwa wyznaczała zapewne puszcza, a północną – teren zalewowy, niekorzystny dla człowieka. Tak więc, ludzie zakładali swoje domy i gospodarowali na tarasie nadzalewo-wym. W lesie można było polować i zbierać runo. Dostarczał też niezbędnego drewna. Bliskość rzeki dawała kontakt ze światem (zanim powstały drogi, transport wodny był najtańszy i najwygodniejszy). Jeziorka istniejące do dzisiaj na terenie zalewowym byty cennym zapasem użytkowej wody. Ten splot korzystnych warunków do życia sprzyjał osadnictwu niezmiennie aż do współczesności. Ludzie z czasem uczyli się tylko stosować coraz lepsze narzędzia i coraz lepiej wykorzystywać warunki jakie stwarzała natura.

Pozostałości dymarek z Okresu Wpływów Rzymskich, Łomianki ul. Wiślana/Fabryczna Badania wykonała firma Archeo-Invest z Łomianek, kier. badań Katarzyna Anc

Pozostałości pieca do prażenia wapna – „wapiennika”. Wapno używano jako topnika w czasie produkcji żelaza w dymarkach. Obiekt pochodzi z Okresu Wpływów Rzymskich i związany jest z kulturą przeworską. Łomianki, ul. Wiślana/Fabryczna. Badania wykopaliskowe w latach 2010/2011 przeprowadziła firma Archeo-Invest z Łomianek, pod kier. Katarzyny Anc

Wspomniane 70 odkrytych punktów osadniczych obejmuje miejsca stosunkowo niewielkie. Rozpoznający teren archeolodzy ustalili jednak istnienie kilku większych skupisk śladów działalności człowieka. Odnalezione ułamki naczyń głównie glinianych wyznaczają te miejsca, które człowiek zasiedlał i wykorzystywał dłużej i intensywniej. Dwa takie obszary zlokalizowano w Kiełpinie, trzy -w Łomiankach. Archeolodzy potrafią obecnie dość precyzyjnie określić, z jakiego czasu pochodzą fragmenty ceramiki, a z obserwacji śladów gospodarowania wnioskują, jakimi zajęciami ludzie ci się trudnili. Tak więc najstarsze ślady osadnictwa w Łomiankach pochodzą sprzed 5000 lat. Są to skromne ułamki ceramiki wytwarzanej przez ludność, która zasiedlała w tym czasie cały obszar Polski. Od charakterystycznej formy tych glinianych naczyń społeczność tę nazwano kulturą pucharów lejkowatych. Tworzyli ją rolnicy i hodowcy, którzy umieli już z wielką wprawą obrabiać krzemień wydobywany z kopalni znajdującej się w Krzemionkach koło Ostrowca Świętokrzyskiego. Piękne ostrza siekier były przedmiotem handlu na odległość kilkuset kilometrów. Ludność ta budowała dla swoich zmarłych wielkie trapezowate grobowce okładane głazami. Potrafiła też wznosić wielkie domostwa. Na interesującym nas obszarze nie znaleziono jak dotąd śladów intensywnej ich działalności, ale odnajdywane w ziemi pojedyncze przykłady ceramiki tych neolitycznych osadników wskazują jednak na czasowy ich tu pobyt. Kolejnym znakiem prahistorii są znaleziska pochówku w postaci urny glinianej wypełnionej drobnymi kośćmi (pozostałymi po spaleniu zmarłego) sprzed 3500 lat. Archeolog nazwie tych, którzy pochowali swych zmarłych, przedstawicielami kultury łużyckiej. Zamieszkiwali oni przez ponad 1000 lat nasze ziemie. Znali już metale, najpierw brąz (stop miedzi z cyną), następnie żelazo. Także siali zboże, hodowali bydło i nierogaciznę, budowali domy z drewna. Najbardziej znane to odkryte w Biskupinie w Wielkopolsce w postaci osady obronnej. Ale budowali też osady mniejsze, nieobronne. Swoich zmarłych palili i chowali w glinianych urnach. Dawniej uważano ich za Prasłowian, obecnie sądzi się, że był to lud mówiący jakimś językiem europejskim, być może pokrewny Illirom (ich jedynymi potomkami są dzisiaj Albańczycy). Skorupy po bytności ludzi kultury łużyckiej z czasów ok. 500-400 przed Chrystusem świadczą, że osadnictwo to stale korzystało z obszaru dzisiejszych Łomianek.

Znacznie intensywniejsze i najbardziej interesujące są ślady osadnictwa ze stuleci zaraz przed początkiem naszej ery i z następnych wieków. Rozmaitość tych śladów występujących na największym stanowisku archeologicznym w Łomiankach (obejmującym 2-2,5 ha) świadczy o tym, że ówcześni mieszkańcy intensywnie zajmowali się produkcją żelaza (badania archeologiczne stanowiska, prowadzone w latach 2010-2011 przyniosły odkrycie m.i.n. około 250 dymarek (red). Potwierdzają to liczne znaleziska żużla, a więc tego, co pozostaje po wytopie. Do produkcji osadnicy wykorzystywali licznie występującą na tym terenie rudę darniową. Potrzebna była do produkcji także duża ilość drewna, gliny i wody. Surowców tych tu nie brakowało. „Prahutnicy” na terenie Mazowsza, a dokładniej na Równinie Błońskiej to prawdziwy ewenement odkrywany dopiero od lat 70-ych. Łomiankowskie ślady są najpewniej fragmentem działalności, której najbardziej sensacyjne odkrycia w postaci osad produkcyjnych i mieszkalnych dokonane zostały w okolicach Milanówka i Brwinowa. Obejmują one setki i tysiące pozostałości po piecach hutniczych jednorazowego wytopu zwanych dymarkami. W glinianym piecu tylko raz można było dokonać wytopu, który przynosił kilkanaście kilogramów żelaza. Aby wydobyć żelazo, należało rozbić skorupę pieca. Do następnego wytopu musiano budować nowe piece.

Odkrycia archeologów są eksponowane w Muzeum Starożytnego Hutnictwa Mazowieckiego w Pruszkowie. Na pięknej wystawie obejrzeć można przeniesione ślady domów, dymarek, mielerzy i ich rekonstrukcje. W mielerzach, czyli wielkich zagłębieniach wykładanych kamieniami, prażono węgiel drzewny. Węgiel ten dawał wielokrotnie wyższą temperaturę od drewna i był jedynym paliwem do wytopu żelaza. Poza Mazowszem ślady ośrodka hutnictwa z tego czasu odkryto w Górach Świętokrzyskich i pojedyncze skupiska na Śląsku i w Wielkopolsce. Badania przyrodników wykazują dla stuleci od początku naszej ery gwałtowny zanik pyłków, co świadczy o prowadzonej w tym czasie wycince drzewa na wielką skalę. Starożytni hutnicy powodowali więc katastrofę ekologiczną! Do czego potrzebowali żelaza? Wyrabiali z niego narzędzia rolne, np. okucia sochy, narzędzia codziennego użytku i ozdoby, ale przede wszystkim broń. Miecze różnej długości, ostrza włóczni i oszczepów, okucia tarcz, topory, ostrogi. W tym okresie mężczyźni zajmowali się polowaniem i wojną. Walki między plemionami i wyprawy na prowincje rzymskie to codzienna rzeczywistość tamtych czasów. Nie przypadkiem ukazy cesarskie zabraniały importu broni do krajów barbarzyńskich. „Barbarzyńcy” dawali sobie radę sami. Nauczyli ich tego być może Celtowie, którzy 200 lat przed Chrystusem zamieszkiwali okolice Krakowa i na Dolnym Śląsku i prawdopodobnie penetrowali obszary na północ.

Kim byli wojownicy produkujący broń. I tego nie jesteśmy pewni. Ziemie polskie zamieszkiwała wówczas mieszanina plemion germańskich, może potomków Celtów, częściowo ludu zwanego Sarmatami, w końcu pojawiają się i Słowianie. Spory co do tego od stulecia. Na miejscu prahistorycznego osadnictwa w centrum Łomianek mieszkali później Słowianie, a właściwie Mazowszanie, bo i oni pozostawili po sobie na tym samym miejscu ślady z XII wieku. Było ono zawsze atrakcyjne, bo w tym czasie powróciła w te okolice puszcza, jeszcze intensywniej niż dawniej. A las i woda dawały wszystko, co do życia potrzebne. W tym miejscu w czasach nowożytnych znajdował się ośrodek dworski, po którym ostatnie ślady zniknęły w XX wieku.

Marek Konopka

Nasze Łomianki 3(12) i 4(13)2002