Z Łomiankami możemy łączyć nazwiska co najmniej trzech zasłużonych dla Polski generałów. Pierwszym jest Alojzy Fryderyk Bruhl – właściciel Łomianek i Kiełpina w latach 1765-1790, drugim -generał Karol Kniaziewicz, który w łomiankowskim dworku spędził swoje młodzieńcze lata u swego ojca, administratora tych dóbr, trzecim generałem jest Mikołaj Bołtuć, który tutaj w boju o Warszawę oddał życie.

Alojzy Fryderyk Józef von Brühl, portret pędzla Per Kraffta (starszego) z 1767 roku

Alojzy Fryderyk Bruhl (1739-1793) największe zasługi położył przy organizowaniu artylerii, która praktycznie nie istniała po latach rządów w Polsce królów Saskich. Byt człowiekiem starannie wykształconym, ale nie pozbawionym talentów artystycznych (pisał sztuki teatralne). Doświadczenie wojskowe zdobył, uczestnicząc w wojnie siedmioletniej. W latach 1763-1788, a więc przez 25 lat był generałem artylerii koronnej. Po nominacji na generała, której dokonać zdążył jeszcze przed śmiercią August III, okazało się, że artyleria składała się z 6 armat, 42 oficerów i 95 żołnierzy szeregowych. Dzięki poparciu króla Stanisława Augusta Poniatowskiego uzyskał sześciokrotnie wyższy budżet, zorganizował sztab i 6 kompanii, utworzył korpus pontonierów, uruchomił ludwisarnię, odlewnię kul i młyn prochowy pod Młocinami, gdzie corocznie też urządzał ćwiczenia połowę. Gdzie stał wspomniany młyn prochowy, nie wiadomo. Jedni sugerują, że był napędzany wodą z Wisły, inni lokalizują go na terenie do dziś zwanym „Prochownią” na granicy Burakowa. Trzeba pamiętać, że jeszcze do wojny „Prochownia” leżała na dość wysokiej wydmie, która mogła stanowić dogodne wyniesienie dla wiatraka, czyli młyna napędzanego wiatrem. A może w „Prochowni” położonej na granicy dóbr Starostwa Warszawskiego i prywatnego majątku Alojzego Bruhla mieściły się tylko magazyny prochu i amunicji? Warto zachować na mapie Łomianek tę starą nazwę, która jest jedyną, choć niematerialną, pamiątką działalności tu generała Alojzego Bruhla.

Wśród działań gen. Bruhla na rzecz reform w wojsku znaczące dla historii było zorganizowanie w 1780 r. szkoły artylerii, w której wykształcenie otrzymało prawie pół tysiąca oficerów. Stanowili oni kadrę przyszłych powstań i zasłużyli się w wojnach napoleońskich. W szkole tej został umieszczony Karol, niesforny syn Jana Kazimierza Kniaziewicza – rządcy dóbr łomiankowskich i plenipotenta Alojzego Bruhla. (Na związek Kniaziewiczów z Łomiankami wskazał ks. Z. Skiełczyński w Gazecie Łomiankowskiej nr 13 z dn. 24 07 1993 r.).

Portret Karola Otto Kniaziewicza, zbiory Muzeum Wojska Polskiego

W początku lat 70. XVIII w. Jan Kniaziewicz, na pół zniemczony właściciel ziemski z Litwy, po stracie żony i majątku przeniósł się do Polski, gdzie znalazł posadę rządcy w Łomiankach – dobrach swego przyjaciela. 10-letni syn Karol dopiero wówczas nauczył się języka polskiego. Początkowo przez trzy lata uczęszczał do Szkoły Rycerskiej, ale gdy ojciec nie miał środków na opłacanie tej szkoły, Alojzy Bruhl umieścił go w zorganizowanej przez siebie szkole artylerii. Jak widać, nie był obojętny Bruhlowi los tego przystojnego, postawnego młodzieńca odznaczającego się wielką fantazją i odwagą. Aby uchronić go przed sądem wojennym, na który zasłużył młody Kniaziewicz (gdy czując się pokrzywdzony w awansie na oficera, zbuntował się przeciw swemu kapitanowi), kupił mu szarżę podporucznika w pułku fizylierów.

Jenerał Karol Kniaziewicz (1762-1842) to jeden z najwybitniejszych wodzów legionowych. Uczestnik Insurekcji Kościuszkowskiej, kampanii napoleońskiej i Powstania Listopadowego. W 1798 r. jako dowódca I Legii, stanowiącej załogę Rzymu, był przez pewien czas komendantem „Wiecznego Miasta”; kwaterę główną miał na Wzgórzu Kapitolińskim. Przyczynił się walnie do zwycięstwa w dalszych walkach, dlatego dowództwo francuskie jemu powierzyło zawiezienie do Paryża zdobytych sztandarów.

Była to niezwykle barwna postać żołnierza, polityka, podróżnika, ziemianina, którego pasją m. in. była hodowla pszczół. Nie pozbawiony był też zdolności literackich oraz plastycznych. Za młodych lat malował miniatury, w podeszłym wieku akwarelowe pejzaże. Po powstaniu wyemigrował do Paryża, gdzie przyjaźnił się z Adamem Mickiewiczem, który umieścił jego postać w XII księdze Pana Tadeusza. Ostatnie lata życia spędzał w Montmorency pod Paryżem, gdzie zapamiętano go jako pełnego fantazji, rosłego, barczystego mężczyznę o marsowym wyrazie twarzy, mimo podeszłego wieku co rano odbywającego przejażdżki konne. Na cmentarzu w Montmorency został też pochowany.

Mikołaj Bołtuć jeszcze jako porucznik WP

Postać kolejnego generała związana jest z wypadkami ostatniej wojny. Podwarszawskie położenie Łomianek po raz kolejny spowodowało przechodzenie przez nie wojsk walczących o stolicę. I właśnie podczas próby przebicia się w kierunku Warszawy 22 września 1939 r., w walkach ze stacjonującymi tu Niemcami, zginął generał brygady Mikołaj Bołtuć (1893-1939). Został śmiertelnie ranny w głowę niedaleko toru kolejowego nieistniejącej już dziś stacji „Dąbrowa Leśna” (okolice obecnej ul. Wydmowej i Żywicznej). Dowodził on osobiście resztkami Armii „Poznań”, która znad Bzury podążała na ratunek walczącej stolicy

W naszym mieście najbardziej czczona jest pamięć ostatniego generała – Mikołaja Bołtucia. Jest patronem jednej z ulic w centrum miasta, ma też pamiątkowy kamień. Myślę, że warto uczcić w jakiś sposób związki z Łomiankami pozostałych, niemniej zasłużonych dla Polski, generałów.

Nasze Łomianki 8, 2001

Ewa Pustoła-Kozłowska